Wystawcy, którzy chcieli zawojować świat prezentacjami nowych produktów, zwinęli już swoje stoiska z Las Vegas. Na blogach techManiaK.pl ciągle jednak przypominamy sobie co ciekawsze gadżety. Poniżej znajdziecie kilka z najdziwniejszych pomysłów, jakie można było podziwiać na Consumer Electronics Show 2012.
Razer Project Fiona, znany też jako „Razer fatalnie-zaprojektowany-tablet”
Wiodący producent akcesoriów dla graczy, Razer, jakiś czas temu uznał, że nie starcza mu już robienie myszek, padów, klawiatur i zestawów słuchawkowych. Przyszedł czas na prawdziwą gamingową maszynę. Wszyscy spodziewali się, że będzie nią Razer Blade – zapowiedziany już jakiś czas temu laptop, zaprojektowany tylko z myślą o ManiaKach rozrywki elektronicznej. Ale okazało się, że amerykańska firma ma w rękawie jeszcze jednego asa. Mowa tu o Project Fiona, połączeniu tabletu z konsolą do gier (Wii U, anyone?).
Sprzęt ma pracować w oparciu o platformę Windows 8, a do tego posiadać na pokładzie szybki procesor Intela nowej generacji – Ivy Bridge. Dzięki temu możemy liczyć, że na Fionie bez problemu zagramy w najnowsze hity. Cóż więc w tym projekcie takiego niezwykłego? To, że prototyp projektował ktoś, kto chyba nie do końca przemyślał to zadanie. Do boków tabletu przyczepione są dwa uchwyty, na których znajdują się drążki analogowe. Tuż pod nimi natomiast są przyciski. Odległości między nimi są tak niewielkie, że nie wyobrażamy sobie jak ktoś powyżej piątego roku życia mógłby komfortowo używać tego sprzętu. Na dodatek Fiona jest gruba jak słoń i ponoć strasznie się nagrzewa. Razer zastrzega, że to ciągle prototyp, ostateczna wersja zaś ma trafić na rynek jeszcze w tym roku. Mamy nadzieję, że wszystkie niedoróbki zostaną naprawione, bo wizja grania w Battlefield 3 na tablecie przemawia do nas całkiem skutecznie, jeżeli nie będzie wiązało się to z poparzeniami trzeciego stopnia i wykręconymi stawami w palcach. Więcej o Fionie przeczytacie na tabletManiaKu.
- Razer Mouse Bungee: gadżet dla ManiaKalnych graczy
- Recenzja: Razer Deathadder Respawn
- Razer DeathAdder Transformers: myszki Autobotów i Decepticonów
- Razer Star Wars the Old Republic: genialne gadżety dla graczy
- Razer Ferox: precyzyjny dźwięk w kieszonkowej obudowie
- Razer Hydra do kupienia z Portal 2
LG Blast Chiller – best of CES 2012
Mamy dopiero styczeń, ale już pojawił się jeden z murowanych kandydatów do miana gadżetu roku. Gdybyśmy mieli obstawiać w ciemno, nie dawalibyśmy dużych LG na to, że właśnie oni będą autorem takiego rozwiązania. A jednak, inżynierowie z koreańskiej firmy wznieśli się na wyżyny. Blast Chiller to urządzenie, które z pewnością znajdzie drogę do serca każdego ManiaKa doceniającego smak zimnego piwa, ergo każdego jednego.
Azjatycki producent ma zamiar wprowadzić na rynek lodówki wyposażone w specjalne szuflady, przeznaczone tylko do jednego, ale za to szalenie ważnego celu. Schowki Blast Chiller mają chłodzić złocisty napój w ekspresowym tempie. Pojedyncza puszka, żeby zejść do 5 stopniu Celsjusza, potrzebuje zaledwie 4 minut. W Blast Chillerze mieszczą się dwie, wówczas jednak potrzeba dwukrotnie więcej czasu, by cieszyć się idealnie schłodzonym piwem. Do komory można rzecz jasna wkładać też inne napoje, ale kto chciałby zmrozić sok albo Colę, kiedy na swoją kolej czeka Perła? Urządzenie połączone jest bezpośrednio z zamrażarką i to właśnie dzięki temu może osiągać tak znakomite wyniki. Choć szczerze powiedziawszy, póki będziemy dostawać zimne piwo w 4 minuty, to może tam być nawet reaktor jądrowy – szczegóły techniczne nas nie interesują.
- 7 dobrych budżetowych monitorów
- Wiedźmin 2 - w końcu na Xbox'a!
- Jaki monitor LED wybrać?
- Łowcy Promocji: tani sprzęt w Mix Electronics
- LG IPS5: nowe monitory dla wymagających
- LG LSM-100: myszka ze skanerem
Behringer iNuke Boom, czyli jak pozbyć się rocznej pensji na 300-kilowy głośnik
Najwyraźniej żadne poważne targi związane z elektroniką użytkową nie mogą obejść się bez monstrualnych akcesoriów dla gadżetów Apple. Ciągle mamy w pamięci wrześniową imprezę IFA 2011, gdzie Jarre Technologies pokazało AeroDream One, stację dokującą tak wielką, że do umieszczenia na niej iPoda potrzebna jest drabina (na całe szczęście dołączana do zestawu!). Z francuskim projektem na CES postanowiła powalczyć firma Behringer. Miała ona w planach powołanie do życia nowej marki, nazwanej Eurosound. W związku z tym, za cel postawiono sobie wejście na Consumer Electronics Show z przytupem. Nie da się ukryć – zadanie zostało wykonane w stu procentach.
Premierowe urządzenie spod szyldu Behringer Eurosound to iNuke Boom. Gigantyczny głośnik, wyposażony w dok dla iPhone’a lub iPoda. Urządzenie gabarytami bardziej przypomina samochód, niż domowy sprzęt audio dla ManiaKów Apple, ale to właśnie ma być jego największa zaleta. Monstrualna zabawka dla audiofilów waży blisko 320 kilogramów i dysponuje mocą 10 000 W. Jeżeli zdecydujecie się na zakup takiej stacji dokującej, sąsiedzi z pewnością będą wprost zachwyceni. Z drugiej strony, samochód może jednak okazać się lepszą inwestycją. Zajmie niewiele więcej miejsca, za to wcale nie musi więcej kosztować. Producent bowiem wycenił ten sprzęt na „jedyne” 30 tysięcy dolarów. Cóż, to i tak ciągle ponad dziesięciokrotnie mniej, niż Jarre Technologies życzy sobie za AeroDream One. Przykro mi, Behringer, w konkursie na najbardziej burżujską zabawkę dla fanów Apple macie tylko drugie miejsce.
Odświeżacz powietrza (i milion innych rzeczy) Moneual
Wyobrażacie sobie, jak mogłoby wyglądać połączenie odkurzacza Roomba z najbardziej znanym droidem na świecie, R2-D2? Jeżeli nie, to z pomocą przybywa firma Moneual. Zaprojektowała ona odświeżacz powietrza gabarytami i wyglądem przypominający raczej kultową pralkę Franię, niż automatyczną dmuchawkę z wkładem zapachowym. To jednak nie jest pierwszy lepszy, byle jaki odświeżacz, o nie. W swojej kategorii sprzęt ze stajni Moneual to istne dzieło sztuki. Choć trzeba sprawiedliwie przyznać, że na rynku robotów-odświeżaczy nie ma póki co szczególnie wielkiej konkurencji. Ten gadżet pozostaje więc jedynym sensownym rozwiązaniem, jeżeli pragniecie, by urządzenie stylizowane na dalekiego kuzyna R2-D2 jeździło wam po mieszkaniu za każdym razem, gdy tylko do jego czujników dotrze jakiś przykry zapach.
Maszyną można też sterować zdalnie przy użyciu smartfona. Poza tym, odświeżacz Moneual jest wyposażony w kamerkę, więc gdybyście zapragnęli sprawdzić, czy zostawiona w domu małżonka na pewno jest tak sama, jak zapewniała, że będzie – nie ma dyskretniejszego sposobu niż zapachowy robot! To jednak nie koniec dodatkowych funkcjonalności tego niezwykłego sprzętu. Urządzenie ma bowiem dbać nie tylko o czystość powietrza w domu, ale także o bezpieczeństwo jego mieszkańców, szczególnie tych starszych i schorowanych. Razem z robotem ma być dostarczany zestaw opasek, mierzących sygnały życiowe. Zebrane dane są przesyłane do naszej niesamowitej maszyny, która w razie niebezpieczeństwa może wezwać pomoc. Robot-odświeżacz-podglądacz-ratownik na razie dostępny jest tylko w Korei Południowej, wkrótce ma jednak trafić także do Stanów Zjednoczonych w cenie około tysiąca dolarów. Jeżeli wasza Roomba jest smutna i nie ma żadnego urządzenia, z którym mogłaby się zaprzyjaźnić, już wiecie co kupić.
TOSY mRobo Ultra Bass i Justin Bieber
Gigantyczna stacja dokująca od Behringer to nie jedyny specyficzny sprzęt audio, jaki można było podziwiać podczas tegorocznej edycji CES. Nietypowe urządzenie przywiozła ze sobą też wietnamska (co już samo w sobie zapowiada niespodzianki) firma TOSY, specjalizująca się w produkcji robotów-zabawek (patrząc na jej katalog – zdecydowanie bardziej zabawek niż robotów). Ich najnowsza propozycja, mRobo Ultra Bass, to mała, grająco-tańcząca maszyna.
Urządzenie posiada 2 GB wbudowanej pamięci, a poza tym może korzystać z łączności przez USB lub bluetooth by odtwarzać utwory z zewnątrz. Nowa zabawka od TOSY to mały, humanoidalny robocik z głośnikiem umieszczonym na wysokości krocza, co czyni ten gadżet raczej niepokojącym niż uroczym lub zabawnym. Dodatkową atrakcją ma być jego umiejętność tańczenia w rytm muzyki, lecz pokazany w Las Vegas prototyp radził sobie z tym raczej marnie. Co prawda opanował szpagat, ale jako że mówimy tu o maszynie z głośnikiem między nogami, to nie prezentował się on szczególnie zachęcająco. Zresztą, największą atrakcją podczas prezentacji mRobo Ultra Bass i tak był Justin Bieber. To właśnie nastoletniej gwieździe muzyki pop, znanej głównie z jęczenia „Bejbi, bejbi, bejbi!”, publiczność zdawała się poświęcać znacznie więcej uwagi niż nowemu sprzętowi od TOSY. Nic dziwnego, spodziewamy się, że zdjęcia Justina przykładającego mikrofon do tego feralnego głośnika niedługo wypłyną jako niesmaczne memy na 4Chanie i Reddicie. Nie możemy się doczekać… tańczącego robota oczywiście. Ma trafić do sprzedaży latem i kosztować około 200 dolarów.
Mugtuk Monsters… ale po co?
W App Store nie brakuje bezużytecznych aplikacji (by nie posądzono nas o stronniczość – tak, na Androidzie też nie, nawet mamy ich całą listę). Premiera kolejnej nie jest więc niczym nowym ani zaskakującym. Połączenie programu pozbawionego choćby śladu sensu z dedykowanym mu, okropnie szpetnym pokrowcem na iPhone’a to jednak nowa jakość. Brawo Mugtuk, tego jeszcze nie było!
Aplikacja Monster ma służyć zabawianiu najmłodszych. W jaki sposób? Nie wiemy, bo na cały program składa się kilka animowanych twarzy tytułowych potworów. Ich możliwości ograniczają się do powiedzenia kilku słów, zamknięcia i otwarcia oczu oraz bardzo skromnej mimiki. Sensacyjne! Czego jednak spodziewać się po kilku darmowych linijkach kodu, których jedyną funkcją jest zabawianie czterolatków (ależ te czasy się zmieniają… 15 lat temu najlepszą rozrywką dla czterolatków było Mortal Kombat na nieśmiertelnym Pegasusie)? Mugtuk poszło jednak dalej i zaczęło sprzedawać pokrowce Monsters, za 20 dolarów od sztuki. Według obecnego kursu złotego to jakieś 70 złotych, za które można kupić milion lepszych zabawek dla dzieci. I z pewnością ładniejszych, bo pokrowce od Mugtuk to dwie pluszowe kończyny i trochę sztucznego futra. Oto jak bezużyteczność stała się milutka w dotyku.

CES 2012 odbywają się w Las Vegas w terminie 10-13 stycznia 2012 roku. Dzięki serwisom grupy techManiaK będziesz na bieżąco z wszystkimi nowościami CES 2012.















