Bycie producentem budzików to musi być straszna praca. Im lepszy jest twój produkt, tym większą nienawiścią będą go darzyli wszyscy użytkownicy. Paul Sammut jednak wcale się tym nie przejmuje, a dzięki swojemu najnowszemu produktowi, nazwanemu Ramos, ma szansę dostać się na listę najbardziej poszukiwanych terrorystów na świecie.
Większość budzików można bardzo łatwo wyłączyć. Nawet te zaprojektowane by denerwować nas swoją uciążliwością rzadko wymagają wstania z łóżka. A zatem nie spełniają swojego zadania najlepiej. Ramos, zaprojektowany przez amerykańskiego inżyniera Paula Sammuta, nie ma litości i jeśli chcielibyście go wyłączyć jednym, szybkim ruchem, lepiej trzymajcie pod łóżkiem młotek. Budzik zabezpieczony jest bowiem czterocyfrowym kodem. Ten zaś wprowadza się przez panel bezprzewodowo połączony z zegarem. Można go trzymać nawet w innym pomieszczeniu niż Ramosa i codziennie musieć zwlekać się z posłania i iść do tego szatańskiego mechanizmu, żeby uciszyć budzik. Przerażająca perspektywa.
- Bedol Water Clock: zegar zasilany wodą
- Yamaha TSX-140: system muzyczny dla koneserów
- Wymień komputer na budzik
- Zegarki od Oregon Scientifics - aktualizacja
- Atomowy zegarek od Oregon Scientifics
- Granatem w śpiocha
Sammut jest zwolennikiem stylowego okrucieństwa, więc jego nowy projekt wyróżnia się też designem. Drewniana obudowa i wyświetlacz wykonany z lamp elektronowych typu nixie tube (w tańszej wersji zwykły, LED-owy) przywodzą na myśl narzędzie tortur rodem z więzienia KGB. Każdy śpioch, któremu potrzebne są tak drastyczne formy budzenia może dofinansować projekt Ramosa na Kickstarterze. Budzik z lampami kosztuje 350 dolarów, zaś ze zwykłym ekranem 160.
Źródło: Engadget












