Jeśli lubicie dużo podróżować i często znajdujecie się w sytuacji, w której chcecie zrobić sobie sami zdjęcie, macie przed sobą kilka opcji. Albo poprosicie kogoś o pomoc, albo będziecie szukać dogodnego kamienia lub też konara, by na nim ułożyć aparat, ewentualnie, jeśli jesteście bardziej zapobiegliwi, skorzystacie z własnego statywu. Istnieje wszak jeszcze czwarte rozwiązanie dla tego problemu. Jego nazwa to Wagabond, czyli lewitujący aparat.
Jeśli już zacieracie ręce i szukacie portfeli, mam dla Was przykrą wiadomość - jak na razie istnieje jedynie model koncepcyjny, za którego konstrukcją stoi turecki projektant, Imregün Erturk. Póki co wiadomo, że urządzenie ma lewitować (choć na próżno szukać szczegółów działania mechanizmu napędowego) i że będzie zdalnie sterowane. Obsługa sprowadzać się będzie do wprowadzenia danych dotyczących wysokości, odległości na jaką oddalić ma się Wagabond oraz kilku innych fotograficznych parametrów. Następnie, latający towarzysz zacznie realizować swój program i w oparciu o podane informacje znajdzie najlepszy kąt do danego ujęcia, po czym zrobi zdjęcie.
Ponieważ, jak sami dobrze wiecie, droga od modelu koncepcyjnego do linii produkcyjnej jest długa i bynajmniej wysłana różami, na razie samotnym podróżnym pozostaje jedynie korzystanie z bardziej tradycyjnych metod.
Źródło: TrendHunter



















